On…

Miła Pani wypełniła formularz meldunkowy i podała mu do podpisu. Złożył swój zamaszysty hieroglif i odebrał klucz do pokoju. Włożył go do kieszeni i chciał pójść po bagaże pozostawione w samochodzie stojącym na parkingu. Ona spokojnie i posłusznie szła obok, trzymając go za rękę. Nagle niewinnym głosem zaproponowała obejrzenie ich wspólnego pokoju. Zgodził się. Weszli na piętro i on otworzył drzwi, wpuszczając Ją pierwszą. Zamknął je i podszedł do Niej, oparł o ścianę i zaczął całować. Coraz mocniej, coraz zachłanniej. Nie liczyło się już nic, gdy powoli zbliżali się do łóżka. Ona wyciągnęła ku niemu swoje małe dłonie i wpiła swoje słodkie usta w jego wargi. Był Jej, a Ona była jego. Czekali na siebie tak długo, za długo. I nie mogli już opanować ani swoich dusz ani ciał, które niczym rozhukane konie pędziły nie zważając na żadne przeszkody. Powoli i delikatnie pozbawiali się odzieży, bezwstydnie rzucając ją byle gdzie. Gdy nadzy już sycili się sobą, gdy dawała mu rozkosz, gdy całowała go na przemian drapieżnie i delikatnie, gdy on wchodził w nią mocno, gdy krzyczała z rozkoszy, gdy wreszcie zmęczeni opadli w swoje ramiona z Jej oczu popłynęły łzy wzruszenia. Oto stało się, dokonało się. Byli wreszcie jednością, jednym umysłem i jednym ciałem. Wiedzieli, że teraz, te z nich, które zechce odejść, już zawsze będzie samo. Widział w Jej oczach coś, czego nie umiał wytłumaczyć, a sam nie wiedział co się z nim stało. Obudziła w nim coś, o czym był przekonany, że to śpi snem kamiennym. Jakże się mylił….

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>